Przyznaję się od razu, że nie bez powodu wybrałem ten album jako pierwszy do analizy w ramach nowości na rynku muzycznym. Po pierwsze to Bring Me The Horizon i Oli Sykes, po drugie to nie do końca nowość, a po trzecie trochę już się znamy z Count Your Blessings z czasów MySpace. Strasznie się wtedy nie polubiliśmy, co mam nadzieję teraz odczarować, bo przez ostatnie 20 lat mój gust muzyczny nieco się zmienił i inaczej postrzegam wiele dźwięków wpadających w moje uszy.